Kraków 1848. Prawie 5000 budynków, ale większość drewniana

Zdigitalizowałem mapy Katastru Galicyjskiego z lat 1847-48 dla Krakowa i okolic: Podgórza, Ludwinowa, Zwierzyńca, Nowej Wsi, Krowodrzy, Zielonek, Prądników Białego i Czerwonego, Olszy i Grzegórzek. Do programu QGIS wprowadziłem wszystkie budynki (2270 murowanych i 2600 drewnianych), wszystkie drogi i sieć wodną. Są też cmentarze, ważniejsze ogrody i parki oraz obwałowania miejskie. W tle umieściłem aktualne zdjęcie satelitarne z Google. Zapraszam.

Plan jest dostępny online pod adresem https://wielcy.pl/krakow1848/ , a tutaj podaję legendę. Widać, gdzie coś było, a gdzie… nic nie było. To był niezwykły moment dla Krakowa: w 1846 Rzeczpospolita straciła niepodległość, w 1847 ruszyła kolej, a w 1850 r. miasto spustoszył Wielki Pożar.
Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Leszek Macanek-Kołakowski

Genealogia jednego z kilku największych polskich filozofów XX wieku, Leszka Kołakowskiego (1927-2009) to cudeńko. Kalejdoskop. Jest tam wszystko, czego moglibyśmy chcieć: śmieszne nazwiska, żydowscy neofici, komunistyczni oficjele, Pierwsza Brygada, sanacyjni bonzowie i imigranci z Prus. Dla każdego stereotypu znajdziemy pożywkę.

No więc po kolei: kiedy w 1950 r. Leszek Kołakowski wyrzucał z Uniwersytetu Warszawskiego Władysława Tatarkiewicza, wuj Kołakowskiego (brat matki), Stefan Pietrusiewicz, był wiceministrem budownictwa w rządzie Józefa Cyrankiewicza. Wkrótce potem wuj-minister awansował na ministra i zasiadał w kolejnych PRL-owskich rządach aż do roku 1965. Dopiero po odejściu wujka z Rady Ministrów Kołakowski został usunięty z PZPR w r. 1966 i ostatecznie emigrował w 1968.

Ciekawe, że w obszernym artykule nt. Kołakowskiego zamieszczonym w Wikipedii, nazwisko panieńskie matki tego filozofa w ogóle się nie pojawia. Nie dowiemy się więc w ogóle o tym, że Kołakowski miał tak wybitnego wuja. Że wszyscy, którzy oglądają bloki z „wielkiej płyty” mogą od teraz pamiętać, że przez prawie cały okres gomułkowski w Polsce za budowę tych bloków odpowiadał (jako minister budownictwa) rodzony wujek wielkiego filozofa.

Ale żeby nie było tak lustracyjnie, to minister Pietrusiewicz miał brata. I ten brat, to jest pamiętany, owszem. Przynajmniej w „czerwonym Radomiu”. Gdy bowiem Leszek Kołakowski otrzymywał honorowe obywatelstwo Radomia, to wspominano, że jego wuj Wiktor, był przed wojną prezydentem Radomia. A i owszem, w latach 1930-34, gdy Leszek Kołakowski miał 4-7 lat, drugi brat jego matki Lucyny z Pietrusiewiczów, Wiktor Pietrusiewicz, był prezydentem tego miasta. W kompendium Czy wiesz, kto to jest? Stanisława Łozy czytamy o nim: „Ukończył szkołę handlową w Radomiu. Uczestnik strajku szkolnego 1905, członek Zarzewia, organizował wśród robotników harcerstwo i członek Związku Walki Czynnej. Od 1915 w Polskiej Organizacji Wojskowej, nast. w I brygadzie Legionów Polskich W 1920 ochotnik Wojska Polskiego. 1919–1930 pracował w bankowości. 1930–34 prezydent Radomia, ostatnio dyrektor Ubezpieczeń Społecznych tamże. Długoletni prezes Oddziału Związku Bankowców i członek zarządu centralnego, członek zarządu Związku Legionistów, ZHP, PCK, LOPP, były prezes rady grodzkiej BBWR”.

No więc poza jednym wujem – komunistycznym aparatczykiem, mamy drugiego wuja – piłsudczyka i finansistę. Nieźle? Ale to dopiero początek, bo teraz spójrzmy na linię ojczystą. „Kołakowski” to piękne, drobnoszlacheckie nazwisko, pochodzące od okolicy szlacheckiej Kołaki w powiecie zambrowskim na Mazowszu (choć ostatnio jest to województwo podlaskie). Kołakowskich jest bardzo dużo na północnym Mazowszu i łatwo byłoby przyjąć, że i ojciec Leszka Kołakowskiego do nich należał. [Errata za Adamem Pszczółkowskim: „nazwisko Kołakowski bierze się od Kołak w ziemi ciechanowskiej. Te Kołaki w powiecie zambrowskim to wtórne osadnictwo. Tam mieszkają potomkowie tych pierwszych.”]

Ale nie tak całkiem. Otóż bowiem ojciec filozofa, Jerzy Julian Kołakowski, urodził się… w Petersburgu. Około 1894 w ówczesnej stolicy Cesarstwa Rosyjskiego. Żeniąc się w Radomiu (2 lipca 1925) podał, że jest dziennikarzem, lat 31 mającym, stałym mieszkańcem Stołecznego Miasta Warszawy i tamże przy ulicy Aleje Trzeciego Maja pod liczbą 9 zamieszkałym. Jednak zanim jego rodzice trafili do Petersburga, zdążyli wziąć ślub w parafii Dąbrowa na Mazowszu, co stało się 29 czerwca 1879. Jesteśmy więc coraz bliżej do północnego Mazowsza (choć okrężną drogą via Petersburg).

W akcie ślubu dziadków ojczystych filozofa znajdujemy, że Paweł Kołakowski ma lat 18 i urodził się we wsi Gradzanowo, jako syn Adama i Marianny Kwiatkowskiej. Jego żona, babcia filozofa, to Aniela Siedlecka. Aniela biorąc ślub ma lat 20. Nazwisko „Siedlecka” brzmi swojsko… Choć tak troszkę nie całkiem, bo królewskie miasto Siedlce nie miało szlacheckich właścicieli, więc jeśli to od niego miałoby być owo nazwisko utworzone, to brzmiałoby jak typowe nazwiska… żydowskie, np. Poznański, Amsterdamski czy Warszawski: nie nazwisko byłych właścicieli, ale byłych mieszkańców, którym nazwisko nadano od miejsca pochodzenia.

No i właśnie tak: bowiem Siedleccy, rodzice Anieli, mają bardzo ładne imiona: Majer i Chana z Piórów. Aniela rodziła się w Jadowie (obecnie powiat wołomiński) i pewnie tam można by szukać jej aktu chrztu, czy raczej aktu konwersji z judaizmu. Może ktoś znajdzie?

No i teraz, jak już mamy Kołakowskich na północnym Mazowszu, w Gradzanowie, to co dalej? Genealogia do średniowiecza? No więc nie. Adam Kołakowski, pradziadek filozofa, ożenił się 16 września 1860 z Marianną z Kwiatkowskich, wdową po Ludwiku Szybińskim. Zacytujmy in extenso: „zawarte zostało religijnie małżeństwo między Adamem Kołakowskim młodzianem służącym, w Gradzanowie Kościelnem zamieszkałym, urodzonym w Kraju Pruskim powiecie Ostródzkim, parafii Marwałd we wsi Bartki, a tu w Królestwie Polskim Parafii Gradzanowskiej od lat dwóch zamieszkałym, synem Michała i Ewy Matzanków Kołakowskich wyrobników w nowej wsi zamieszkałych, lat 28 liczącym”.

Tak więc Mazury. Bartki w dzisiejszym powiecie ostródzkim. Oczywiście należy czytać „Michała i Ewy z Matzanków”, a nie „Michała i Ewy Matzanków Kołakowskich”. Ale co by było, gdyby wielki filozof nosił nazwisko Macanek Kołakowski, albo zgoła: „Macanek”? „Leszek Macanek”? Mazur z Mazur? Z tym pytaniem Państwa pozostawiam.

——————

P.S. Adam Pszczółkowski odczytuje owo „Matzanków” jako „Małzonków” („małżonków”). I chyba ma rację, co oznacza, że narracja ostatniego akapitu się posypała. Tak bywa… Założyłem, że skoro mieszkają w Prusach, to pisownia nazwiska może być zniemczona. Wielka litera „M” w środku zdania też zastawiła na mnie pułapkę. Jeśli lekcja Adama jest prawidłowa, to znaczy że nie znamy nazwiska prapraprababci prof. Leszka Kołakowskiego, więc jeszcze różne ciekawe rzeczy mogą się znaleźć. Ale niech to Państwo przyjmą za pociechę – że można mieć za sobą odczytanie setek tysięcy rękopiśmiennych akt metrykalnych i nadal popełniać błędy w ich odczytaniu. Dlatego historycy zawsze będą mieli co robić, nawet jak wszystko się odczyta, bo zawsze można odczytać coś na nowo.

 

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Jak niepłodne kobiety odebrały panowanie płodnym mężczyznom

Oto druga część wniosków z badań, które opublikowałem w najnowszym tomie czasopisma „Przeszłość Demograficzna Polski” w artykule Sex and mortality …. Poprzednio pisałem o tym jak było, a teraz omówmy jak jest i będzie. O tym, że do niedawna światem rządzili płodni mężczyźni, ale to się skończyło – teraz światem rządzą niepłodne kobiety i tak już zostanie. To one kształtują system wartości naszej cywilizacji, a z systemu wartości wynikają choćby bieżące decyzje polityków, sędziów i urzędników. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Analizy, Genealogia | Dodaj komentarz

Demograficzny dowód dlaczego XIX-wieczne powieści nie mają dzisiaj sensu

Dzisiejsza struktura rodziny różni się od struktury rodziny z połowy XIX wieku w podobnym stopniu, jak struktura rodziny XIX-wiecznej różni się od struktury rodziny naszych najbliższych krewnych – szympansów. Pora się z tym pogodzić, że skala różnic jest aż tak gigantyczna, co musiało pociągnąć za sobą równie gigantyczne konsekwencje dla kultury, religii i wychowania. Stary świat nie wróci. Kobiety to widzą, a mężczyźni mają powód, by tego nie zauważać.

Niniejszy tekst zawiera pierwotne fragmenty artykułu, który ostatecznie ukazuje się w czasopiśmie „Przeszłość Demograficzna Polski” za rok 2023 pod tytułem Sex and Mortality: Changes in the Age Distribution of the Deceased According to Polish Press Obituaries, 1845–1939 ( https://wnus.usz.edu.pl/pdp/pl/issue/1368/article/20281/ ). Artykuł ten ukazuje się po angielsku w lutym 2024 i w toku prac redakcyjnych po uwagach recenzentów przyjął charakter bardziej uniwersalny (ogólnoludzki), dlatego fragmenty dotyczące polskich lektur szkolnych ostatecznie się w nim nie znalazły. Temat lektur szkolnych rozgrzewa dziś głowy polskiego społeczeństwa, warto wylać na te głowy kubeł zimnej demograficznej wody: zimne, mierzalne fakty.

Cała pierwotna, polska wersja artykułu (ta, którą dostali recenzenci) jest dostępna tutaj, w serwisie Academia.edu. Ostateczna wersja (angielska) pojawi się na stronach PDP w ciągu kilku dni (będzie w otwartym dostępie). Ale na początek chyba lepiej przeczytać to streszczenie.

Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Analizy, Historia | Dodaj komentarz

Dorobek Sejmu Wielkiego przetłumaczyłem na język i realia dzisiejszej młodzieży

Bardzo zależy mi na tym, żeby Unia Środkowoeuropejska, zwana oficjalnie: Wspólna Rzeczpospolita Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego, a potocznie: Rzeczpospolita Obojga Narodów, była na świecie traktowana jako pierwowzór Unii Europejskiej, a nasz Sejm jako pierwowzór Parlamentu Europejskiego. Pisałem o tym w 2013 r. w Manifeście rzeczpospolitańskim, ale już wcześniej, zakładając Stowarzyszenie Potomków Sejmu Wielkiego w r. 2006 miałem taką wizję.

Od czasu, gdy Sejm Wielki (Czteroletni) uchwalał pierwszą europejską Konstytucję, 3 Maja w 1791 r., minęło tyle lat, że język tamtych ludzi jest już niezrozumiały dla ludzi dzisiejszych. Trzeba było więc dokonać tłumaczenia dorobku Sejmu Wielkiego na języki dzisiejsze. Zarówno protokoły posiedzeń, jak i całość uchwalonych ustaw. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

30% osób z Nekrologii ma znaleziony akt zgonu. Top 50 parafii.

Przez ostatnie pół roku wyszukiwałem akty zgonu osobom, które są w Nekrologii Minakowskiego. Ponad 60.000 zdjęć aktów zgonu jest dostępnych na wielcy.pl/nekrologia (pod zdjęciami nekrologów). To prawie 30% wszystkich osób, których nekrologi z lat 1845-1939 udało się znaleźć w polskiej prasie. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Uruchomiłem Nekrologię Minakowskiego – nową Wielką Rzecz

Nad Nekrologią ( http://nekrologia.wielcy.pl ) pracowałem ponad dwa lata bez przerwy. 27 miesięcy, 7 dni w tygodniu po kilkanaście godzin. I w końcu jest gotowa na tyle, że mogę ją Państwu przedstawić. Przejrzałem 1 050 000 stron gazet, by znaleźć 460 000 nekrologów. Spisałem imiona, nazwiska, daty i miejsca, informacje rodzinne, informacje o zawodzie i pozycji społecznej – i powstało z tego 205 000 stron o ludziach, których śmierć odnotowano w drukowanych gazetach w latach 1845-1939. Można powiedzieć, że to zdjęcie rodzinne „klasy drukowanej” czyli górnych warstw polskiego społeczeństwa, obejmujących inteligencję, urzędników, zamożną szlachtę i przedsiębiorców. Wszystkich, którzy z rodziną i przyjaciółmi komunikowali się za pośrednictwem wielkomiejskich gazet. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Genealogia, Historia | Dodaj komentarz

Maszynowa rekonstrukcja społeczeństwa polskiego 1788-1939

W ostatnich latach mamy burzliwy wzrost dyscypliny Machine learning. Między innymi nauczyliśmy się analizować obrazy przy użyciu sieci neuronowych. Teraz przyszła kolej na analogiczne podejście do grafów. To bardzo świeża dyscyplina, a jej stan dość aktualny można zobaczyć na wykładach, które Jure Leskovec (chief scientist w Pinterest) prowadził na Stanfordzie w 2019 r. Poniżej prezentuję koncepcję rekonstrukcji genealogii (grafu społecznego) wyższych warstw społeczeństwa polskiego w latach 1788-1939. Poszukuję chętnych do współpracy przy tym projekcie. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Mój projekt Onetu z lipca 1998

Piotr „Pinio” Wilam pisze właśnie w odcinkach swoje wspomnienia początków Onetu. Pinia poznałem 14 lipca 1998: wtedy Roman Kluska przyjechał do nas, na Lea 210, by przedstawić nam naszych nowych szefów: Tomka Kolbusza i Piotra Wilama, którym oddaje w zarząd krakowski oddział Optimus S.A., znany jako OptimusNet (w skrócie: Onet). Tak wyszło, że w około 30-osobowym OptimusNet byłem „redaktorem do wszystkiego”*. A jako że byłem też naukowcem, który lada chwila miał obronić doktorat z filozofii, do projektowania portalu podszedłem naukowo: stworzyłem Ogólny plan rozwoju serwisu ONET.PL. W szczegółach pliku jest data utworzenia: ‎12 ‎marca ‎2018, i data ostatniej modyfikacji: 25 lipca 2018.

Gdy to pisałem 23 lata temu, sieć WWW miała 5 lat (licząc od premiery pierwszej wersji przeglądarki Mosaic w roku 1993). Onet miał 2 lata (licząc od rejestracji domeny). Google powstało 2 miesiące po napisaniu tego tekstu.

*) Poza mną, który wtedy jednoosobowo tworzyłem serwis gospodarczy, były trzy osoby aktualizujące katalog stron WWW, były też 2-3 osoby (w tym Grzesiek Samborski) pracujące głównie przy serwisach dla klientów zewnętrznych, bo OptimusNet był głównie tym, czym potem stały się agencje interaktywne, obsługiwaliśmy Reemtsmę, Sony, Kärchera, Bank BPH itp. Merytorycznie rządził szef marketingu, Artur Waliszewski, obecnie dyrektor regionalny Google w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. Do tego oczywiście graficy, programiści, admini, handlowcy, jeden Konrad obsługujący wszystkie emaile od użytkowników… Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz

Zawiodłem się na socjologii historycznej

Miałem nadzieję, że jak demografia jest częścią socjologii, tak socjologia historyczna to coś szerszego od demografii historycznej, choć do niej podobnego. Że socjologowie historyczni to ludzie, którzy stosują metody socjologii do tego, by mierzyć społeczeństwa dawne. Ale się zawiodłem i mam poczucie, że socjologia historyczna to historiozoficzna paplanina. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Uncategorized | Dodaj komentarz